Jeśli myślisz, że mnie kochasz, to lepiej zajmij się czymś innym. Myślenie w Twoim przypadku to wytwór wyobraźni. A Twoja rzeczywistośc to jeden z jej obrazków. Nie jestem żadnym wcieleniem Twojego “ja”. Żadnym odbiciem. Wcale nie oddychamy tym samym powietrzem i wbrew temu co myślą inni nie jestesmy ulepieni z tej samej papki papieru i kleju. Spotkałaś mnie przypadkiem, tak jak przypadkiem ktoś szturcha mnie codziennie w autobusie. Ciebie przecież też ktoś szturcha. Do dziś. Codzienie. I to przypadek, że kiedyś ja szturchnąłem akurat Ciebie. Wcale nie uważam żebym był wyjątkowy i że dlatego właśnie niby tu jestem, bo własnie tak byc miało. Tłoczno było tego dnia i dlatego mój łokiec wbił się w Twoje żebra. Nikt tego nie zaplanował. Równie dobrze mogły to byc całkiem inne zestawienia żeber. A pod nimi mogło by byc zupełnie inne powietrze. Może nawet miałoby wieksze stężenie alkoholu w wydechu niż ja tamtej nocy gdy całowałaś mi powieki.
Mów mi wiecej o moich przyzwyczajeniach. Opowiadaj o tym jak bardzo ich nie lubisz. Że nieznosisz tych stężeń i spojrzeń pod ich wpływem. Mów do mnie częściej , że przecież moge inaczej, żebym sie od tego wszystkiego nie uzależniał.
Dlaczego w takim razie ja mam uzależniac swoje wydychanie od Twojego? Lub raczej dlaczego tak bardzo tych chcesz się uzależnic?
Każdy ma swój ciężar. Twoim jestem ja, bo sama się na to godzisz. Cholernie dużo ważę i doskonale o tym wiesz. Nie odpuścisz, bo nie przyznasz się, że źle rozłożyłaś siły. Nie przyznasz się, że pomagając mi zapomnialaś o sobie. Nie kochasz mnie – kochasz miliony małych powinności, które musisz wypełniac, bo wstrzyknęli Ci za dużą dawkę altruizmu w dzieciństwie.