Długo zastanawiała się jak to by było gdyby przez przypadek się znowu spotkali. Układała w głowie scenariusze rodem z ambitnego kina, mowiła sobie pod nosem różne rzeczy, cwiczyla się w gestykulacji i opanowywaniu zbednych emocji. I mimo, że przygotowana była perfekcyjnie (bo i czas prób się zdecydowanie dłużył) to i tak kompletnie zapomniała języka z gębie. Wiadomo. Taka już była. Tylko, że tym razem sama zaskoczyła siebie.
-Przepraszam.- to było pierwsze słowo jakie zostało wypowiedziane podczas tego nieplanowanego zbiegu okoliczności. On stał jak wryty z głupim usmieszkiem na twarzy i cholernie perfekcyjnie wyprasowaną koszuą na swoim zbyt dobrze wyglądającym grzebiecie.
-Ale daj spokój, za co Ty mnie przepraszasz… Witaj tak w ogóle… Co u Ciebie.Jak sie Masz. Tralala i inne bzdury. Wyrzucał z siebie jakieś pokrewne tym stwierdzeniom dyrdymały a ona zastanawiała się czy on jeszcze w ogóle pamięta jej imię. I to jak się spotkali, jak jej wykręcał te wszytkie numery. Jak go to zapewne wszystko cholernie bawiło.
- Ja nie przepraszam ciebie. Ja siebie przepraszam. Już dawno powinnam była usłyszec to od Ciebie, ale skoro ty nie jesteś zdolny do takich rzeczy to Cię wyręczam. I uważaj na siebie. Prowadząc taki tryb życia stawiasz sie w niebezpieczeństwie, że ktoś wreszcie odważy się wyrazic co do Ciebie czuje. Dożywocie to pesteczka. Miłego dnia.
lubię Twoje potoki słów