Przypominała sobie jak to on kiedyś przypominał sobie. Jak to było kiedy zaczynał wszystko od początku? Kiedy wydawało mu się, że ta następna droga może byc tą właśnie po której chodzą Wielcy. Tacy wielcy co to sie w głowie nawet nie pomieszczą. No nie mieszczą się. I mówił jej tym jak to jest wypierzyc stare rupiecie za drzwi i po prostu. Raz dwa i po krzyku. Można zacząc oddychac. I to tak oddychac, że aż się w głowie kręci. Bo wcześniej to sie nie oddycha. Głęboko trzeba. O tak … A on to tak głeboko oddychał, że aż go te kościste żebra bolały. No prawie się krztusił biedak tym nowym świeżym powietrzem. Po prostu.
Miał tą niebywałą zdolnośc interpretowania wszystkiego w zależności czy siedział do czegoś przodem czy tyłem. ten stosunek zależności jego ciała do przestrzeni odnosił się też do niej. U niego ta metoda to był taki trik. Złoty klucz. Wytrychał nim wszystko. A jak nie szło, to sie odwracał na pięcie i znów od początku. Był mistrzem początków. Ona nie. Za to ona była mistrzem uników i innych sztuczek. Dlatego jej staroci nie wypieprzał za drzwi. Jakoś potrafiła się wtopic w jego przestrzeń. Lubiła ją. Lubiła jego. No i lubiła swoje wypróbowane i wygrzane na słońcu kocie ruchy. Powoli. Sprinterką nie była, więc nie cwiczyła oddychania z takim zapalem jak on. Wdech i wydech. Wdech i wydech.
No ale przyszło i jej zaczynac. Z nim. W zasadzie nie myślała o tym jak o początku, bo przeciez to ciąge ciąganie sie i przeciaganie razem ma zasade przyczynowo-skutkową od prawie dwóch lat. Tak samo w sobie. To kontynuowanie jest przecież, a nie zaczynanie od początku. Tylko, że się pozmieniało. A co się nie zmienia? To jasne. Tu sie przestawi tam sie wyprostuje. I będzie jak trzeba. Ale jednak jest to jakiś początek. Początek środka? Tylko nie końca. Koniec końców nie można w kółko robic tego samego i w tym samym miejscu i ciagle z tymi samymi ludźmi. Trzeba się czasem przestawic. Poustawiac od nowa. Przemeblowac. No to meblowała. Nowe mieszkanie. On nie ma czasu na tapety i wybór materaca do łóżka, więc po skepach biega sama. Jak widac, gdy trzeba porusza się szybszym chodem. Odrywając stopy od ziemi. Obie.