marzec 23, 2008 autor: chasingthoughts
Bolało go kolano. Bo siedział w tej dziwnej pozycji przed laptopem juz drugą godzinę. Co chwile odświeżał ekran z głupią nadzieją, że wyświetli się nowy e-mail. Przeglądał strony różnej treści te z obrazkami i te bez. I co chwile wracał do skrzynki. Głupek. Naiwniak. Tracic czas w ten sposób to przecudowny pomysł na sobotni wieczór.
W tym momencie zastanawiał się ile jeszcze wytrzyma w tej pozycji zanim kolano zaboli aż tak, że bedzie potem musiał leżec w bezruchu przez przynajmniej 3 minuty, zanim mrowienie i ucisk ustąpi. Nie dał rady nawet chwili dłużej, za mocno zabolało. Rozprostował najpierw lewą a potem prawą… Uczucie, które go przeszyło sprawiło, że poczuł się wyjątkowo ciężki. Tak jakby uleciało z niego powietrze i przez to osunął się w głąb łóżka z braku lekkości. Leżąc tak stwierdził, że lewe kolano jest zdecydowanie cięższe niż prawe i że zdecydowanie bardziej boli. Było już późno. Nie zauważył kiedy ta ciężkośc, którą poczuł zamieniła się w zmeczęnie powiek. Zawsze facynowało go to dziwne zdezorientowanie, kiedy człowiek nagle zapada w sen. Tak jakby w jednej chwili, bez naszej wiedzy umykała nam rzeczywistośc. Kawał ze strony naszej świadmości. Żarcik taki, ot co.
Tej nocy pływał. W dodatku w obuwiu za duzym o trzy rozmiary. Było mu cięzko ale nie zdjął ich. Napił się koszmarnie dużo wody. Na szczęście była słodka. Co chwile zanurzał się pod wodą i tracił oddech. Mimo to nie był ani troche nerwowy. Nie próbował łapczywie łapac powietrza, ani machac rekami. Godził się na zastane warunki jakby wiedział, że i tak nic nie wskóra. Tak jakby zdjęcie wielkiego, ciążącego obuwia było ponad jego siły. W końcu nie był już w stanie wynurzyc się by zaczerpnąc porzadnej dawki tlenu. Czuł, że staje się coraz cięższy. Jakby wyssano z niego całą lekkośc oddechu. Wtedy obudził się. Jego serce biło normalnie. Powietrze regularnie opuszczało jego płuca. Nikt by nie pomyślał, że przed chwilą utonął.
Wstał i napisał maila: “nie będę dłużej czekał, aż zadecydujesz za nas oboje. ja decyzje podjąłem. przyjeżdżam za trzy dni. aha i jeszcze jedno, zapisuje się na lekcje pływania”
Napisane w opowieści dziwnej treści | Otagowane pitu pitu | Zostaw Komentarz »
luty 28, 2008 autor: chasingthoughts
Jeśli myślisz, że mnie kochasz, to lepiej zajmij się czymś innym. Myślenie w Twoim przypadku to wytwór wyobraźni. A Twoja rzeczywistośc to jeden z jej obrazków. Nie jestem żadnym wcieleniem Twojego “ja”. Żadnym odbiciem. Wcale nie oddychamy tym samym powietrzem i wbrew temu co myślą inni nie jestesmy ulepieni z tej samej papki papieru i kleju. Spotkałaś mnie przypadkiem, tak jak przypadkiem ktoś szturcha mnie codziennie w autobusie. Ciebie przecież też ktoś szturcha. Do dziś. Codzienie. I to przypadek, że kiedyś ja szturchnąłem akurat Ciebie. Wcale nie uważam żebym był wyjątkowy i że dlatego właśnie niby tu jestem, bo własnie tak byc miało. Tłoczno było tego dnia i dlatego mój łokiec wbił się w Twoje żebra. Nikt tego nie zaplanował. Równie dobrze mogły to byc całkiem inne zestawienia żeber. A pod nimi mogło by byc zupełnie inne powietrze. Może nawet miałoby wieksze stężenie alkoholu w wydechu niż ja tamtej nocy gdy całowałaś mi powieki.
Mów mi wiecej o moich przyzwyczajeniach. Opowiadaj o tym jak bardzo ich nie lubisz. Że nieznosisz tych stężeń i spojrzeń pod ich wpływem. Mów do mnie częściej , że przecież moge inaczej, żebym sie od tego wszystkiego nie uzależniał.
Dlaczego w takim razie ja mam uzależniac swoje wydychanie od Twojego? Lub raczej dlaczego tak bardzo tych chcesz się uzależnic?
Każdy ma swój ciężar. Twoim jestem ja, bo sama się na to godzisz. Cholernie dużo ważę i doskonale o tym wiesz. Nie odpuścisz, bo nie przyznasz się, że źle rozłożyłaś siły. Nie przyznasz się, że pomagając mi zapomnialaś o sobie. Nie kochasz mnie – kochasz miliony małych powinności, które musisz wypełniac, bo wstrzyknęli Ci za dużą dawkę altruizmu w dzieciństwie.
Napisane w bańka z głowy | Otagowane kości miłości | Zostaw Komentarz »
luty 13, 2008 autor: chasingthoughts
bo skomplikowane rzeczy nie potrzebuja skomplikowanych przykładów.
złożonośc pewnych procesów można porównac do prostych rzeczy, a ten jest jak zapalanie zapałki.
potrzeba tylko drewna i odrobine siarki. I jeden moment staje się początkiem.
pstryk i płonie. grzeje. pali się.
chwilowo może mało znaczący blask po czasie okazuje się przyczyną wielkego ognia. Tylko skąd wiemy, że myśl o chwilowo płonącej zapałce, lub w zasadzie myśl o samym momencie iskrzenia, posłuży nam do rozbudowania własnej przestrzeni? Otóż myślenie o samej tej mysli ma w sobie coś wyjątkowego.
Powroty do minionych wydarzeń są zadziwiające w swej złożoności i charakterze. Retrospekcja w ciekawy sposób uwydadnia, uwypukla i wyostrza rzeczywistośc. widzimy wyraźniej, przypominamy sobie szczegóły, z których znaczenia nasza świadomość nie zdawała sobie dotychczas sprawy. a może tak nam się tylko wydawało? poza tym, co tak na prawdę jest istotne to, co dzieje sie z udziałem naszej swiadomości, czy raczej to, co wymyka się jej, czy raczej naszej, kontroli?
Czym są owe powroty do minionych zdarzeń? Czy proces ten pojawia się na naszą wyraźną prośbę? I czy to w ogóle jest istotne? Wspomnienia nie są zwykłą retroskepcją. One nadają rzeczywistości kolejnego wymiaru. I czy nie to właśnie czyni nas w większości przypadków szcześliwymi? A może posiadanie własnych, dodatkowych, osobistych wymiarow czyni nasze życie jedynie skomplikowanym?
faktem jest, że smakujemy, czujemy zapachy i słyszymy dźwięki owych zdarzeń, a wszystko to dzieje się w naszej głowie. pod wpływem bodźca rozpościera się przed naszym umysłem wielkie płótno i na nim powstaje to co jest naszą prywatna przestrzenią. Płaszczyzną i głębią zarazem, które powstały z prostego połączenia właściwości siarki i drewna. Przechowywanie, pielęgnacja i nadawanie tym wymiarom nowych barw i wyrazu, to przedziwna pasja kolekcjonowania tego, co nazywac można momentami lub właśnie tym, co czyni nasze życie cholernie i skomplikowanie
wyjątkowym.
Napisane w notka na bilecie | Otagowane chwilowe | Zostaw Komentarz »
styczeń 30, 2008 autor: chasingthoughts
- Może powinieneś z kimś o tym porozmawiac?
- Przecież nie ma o czym.
- Może powinieneś w tym pójśc do psychologa?
- Nie jestem chory, nie potrzebuje pomocy.
- Może powinieneś się wreszcie obudzic?
- Jest środek nocy. Po co mam sie budzic?
- Jest godzina 13. Dwie po.
- To głupie. Jest noc. Nie wiem o co Ci chodzi.
- Zrobię Ci kawy.
- Wariatka.
Napisane w bańka z głowy | Otagowane ale o co chodzi | Zostaw Komentarz »
styczeń 30, 2008 autor: chasingthoughts
-Usiądź wygodnie. Tu.
-I co będziemy robic?
-Porozmawiamy. Chcesz mi coś powiedziec?
-Wręcz przeciwnie.
- Aha.
- A Ty?
- Nie wiem. Łeb mnie napierdala. Ide już.
- Aha.
Napisane w bańka z głowy | Otagowane o co kurde chodzi | Zostaw Komentarz »
styczeń 22, 2008 autor: chasingthoughts
Długo zastanawiała się jak to by było gdyby przez przypadek się znowu spotkali. Układała w głowie scenariusze rodem z ambitnego kina, mowiła sobie pod nosem różne rzeczy, cwiczyla się w gestykulacji i opanowywaniu zbednych emocji. I mimo, że przygotowana była perfekcyjnie (bo i czas prób się zdecydowanie dłużył) to i tak kompletnie zapomniała języka z gębie. Wiadomo. Taka już była. Tylko, że tym razem sama zaskoczyła siebie.
-Przepraszam.- to było pierwsze słowo jakie zostało wypowiedziane podczas tego nieplanowanego zbiegu okoliczności. On stał jak wryty z głupim usmieszkiem na twarzy i cholernie perfekcyjnie wyprasowaną koszuą na swoim zbyt dobrze wyglądającym grzebiecie.
-Ale daj spokój, za co Ty mnie przepraszasz… Witaj tak w ogóle… Co u Ciebie.Jak sie Masz. Tralala i inne bzdury. Wyrzucał z siebie jakieś pokrewne tym stwierdzeniom dyrdymały a ona zastanawiała się czy on jeszcze w ogóle pamięta jej imię. I to jak się spotkali, jak jej wykręcał te wszytkie numery. Jak go to zapewne wszystko cholernie bawiło.
- Ja nie przepraszam ciebie. Ja siebie przepraszam. Już dawno powinnam była usłyszec to od Ciebie, ale skoro ty nie jesteś zdolny do takich rzeczy to Cię wyręczam. I uważaj na siebie. Prowadząc taki tryb życia stawiasz sie w niebezpieczeństwie, że ktoś wreszcie odważy się wyrazic co do Ciebie czuje. Dożywocie to pesteczka. Miłego dnia.
Napisane w opowieści dziwnej treści | Otagowane bzdury | 1 komentarz »
styczeń 19, 2008 autor: chasingthoughts
Leżała i zastanawiała się nad tym co przed chwilą przeczytała… “Sen jest nie tylko komunikatem ale również aktywnością estetyczną, grą wyobraźni, która jest wartością samą w sobie. Sen jest dowodem na to, że fantazja, marzenie o czymś, co się nie wydarzyło, należy do najgłębszych potrzeb człowieka.” I przeraziłą ją to. Oczywiście ważny był kontekst. Budząc się o nieprzyzwoicie poźnej porze przerwała sama sobie. I teraz myśli o tym, że to było to czego właśnie tak bardzo chce. To dalczego się tak wściekła kiedy się obudziła? I dlaczego Kundera musiał napisac właśnie tak i właśnie o tym i dlaczego właśnie dziś. Oj wiadomo, że nie dziś to pisał, ale w pewnym sensie pisał to dla niej od nowa tego dnia, w którym wolałaby poczytac o czymś innym. Miała zdecydowanie zbyt wrażliwe podejście. To tylko sny. A to jest tylko książka. A Kundera to tylko człowiek. Jak każdy. Ale nie mogła sobie odmówic dziwnej przyjemności przypomnienia sobie co się z nią działo dzisiejszej nocy. A raczej co działo się bez jej zgody w jej głowie. Bez biletu wstępu wszedł sobie i robił z nią te wszystkie rzeczy. Tak po prostu. To pewnie dlatego, że normalnie by mu na to nie pozwoliła. Przecież obiecałą sobie, prawda? No oczywiście. Więc dlaczego tak uparacie wracała myślami do tego za co potępiła sama siebie budząc się dziś rano. Bezsens.
Napisane w to co pocieknie razem ze śliną | Otagowane bzdury | Zostaw Komentarz »
styczeń 19, 2008 autor: chasingthoughts
On myśli że go chcesz. Przecież patrzysz na niego w taki sposób, że tylko wziąc cie za ręke i wyrowadzic stąd. Sam zresztą nie jest ci dłużny. Nawet nie słucha tego co on mu mówi. Ten jego kolega jest nieźle pokręcony…tak swoją drogą to skąd on tu się w ogole wziął? On coś bredzi a ten mu tylko jakieś półsłówka rzuca. Zawiesił się czy co? No tak ty też się nieźle zawiesiłaś. Nowe zdarzenie. Nowe zderzenie. Bum i Cie nie ma. A przecież miało byc ostrożnie i bez fajerwerków. Tak na troche. Tak mówiłaś. Cholera z tą twoją słownością i odpowiedzialnością. I tak dupa w tego będzie. Sama zobaczysz.
Napisane w to co pocieknie razem ze śliną | Otagowane bzdury | Zostaw Komentarz »
styczeń 18, 2008 autor: chasingthoughts
Życie to nie teledysk… ani telenowela… ani reklama nowej tabletki do zmywarki. Telewizja omawia prawdę prawdą a życie o prawdzie kłamie. Na prawdę. Ludźmi można sterowac, bo codziennie zabawiamy sie w manipulowanie. Pstryk i kanał numer pierwszy, program pod tytułem: “Dzis ja mowie jak jest i tak jest”. W przerwie na papierosa chwilowa zmiana tematyki na: “Na coś przecież muszę umrzec” z dopiskiem: “Daj mi wreszcie święty spokój”.
Za dużo pali. A ona sie złości. Z troski. No martwi się o Ciebie. Ja też się o Ciebie martwie. Tyle, że ja chyba bardziej się martwie o to, że ona tu jest. Tam jest. Wiem. Ale to nie zmienia faktu, że jest. I w dodatku sie martwi do cholery! Nie musi. Ja też sie martwie i to powinno wystarczyc. Dlaczego nie powiesz że Ci to wystarczy? Mi by wystarczyło jakbym była Tobą. Nie wierzysz mi bo nie potrafisz zrozumiec złożoności tego procesu myślowego. Podwójne zamienienie tożsamości jest dla Ciebie zbyt trudne. Ot co. Zmieniasz temat. Zawsze to robisz gdy mam ochotę się pozłościc. A i tak po chwili zgadzam się na tą jednoznaczną propozycję. Tak owszem, chętnie napiłabym się herbaty. Tylko dziś przy zgaszonym świetle, dobrze? I bez muzyki. Proszę.
Dobranoc.
Napisane w opowieści dziwnej treści | Otagowane myśli nieuczesane, ona | Zostaw Komentarz »
styczeń 17, 2008 autor: chasingthoughts
Przypominała sobie jak to on kiedyś przypominał sobie. Jak to było kiedy zaczynał wszystko od początku? Kiedy wydawało mu się, że ta następna droga może byc tą właśnie po której chodzą Wielcy. Tacy wielcy co to sie w głowie nawet nie pomieszczą. No nie mieszczą się. I mówił jej tym jak to jest wypierzyc stare rupiecie za drzwi i po prostu. Raz dwa i po krzyku. Można zacząc oddychac. I to tak oddychac, że aż się w głowie kręci. Bo wcześniej to sie nie oddycha. Głęboko trzeba. O tak … A on to tak głeboko oddychał, że aż go te kościste żebra bolały. No prawie się krztusił biedak tym nowym świeżym powietrzem. Po prostu.
Miał tą niebywałą zdolnośc interpretowania wszystkiego w zależności czy siedział do czegoś przodem czy tyłem. ten stosunek zależności jego ciała do przestrzeni odnosił się też do niej. U niego ta metoda to był taki trik. Złoty klucz. Wytrychał nim wszystko. A jak nie szło, to sie odwracał na pięcie i znów od początku. Był mistrzem początków. Ona nie. Za to ona była mistrzem uników i innych sztuczek. Dlatego jej staroci nie wypieprzał za drzwi. Jakoś potrafiła się wtopic w jego przestrzeń. Lubiła ją. Lubiła jego. No i lubiła swoje wypróbowane i wygrzane na słońcu kocie ruchy. Powoli. Sprinterką nie była, więc nie cwiczyła oddychania z takim zapalem jak on. Wdech i wydech. Wdech i wydech.
No ale przyszło i jej zaczynac. Z nim. W zasadzie nie myślała o tym jak o początku, bo przeciez to ciąge ciąganie sie i przeciaganie razem ma zasade przyczynowo-skutkową od prawie dwóch lat. Tak samo w sobie. To kontynuowanie jest przecież, a nie zaczynanie od początku. Tylko, że się pozmieniało. A co się nie zmienia? To jasne. Tu sie przestawi tam sie wyprostuje. I będzie jak trzeba. Ale jednak jest to jakiś początek. Początek środka? Tylko nie końca. Koniec końców nie można w kółko robic tego samego i w tym samym miejscu i ciagle z tymi samymi ludźmi. Trzeba się czasem przestawic. Poustawiac od nowa. Przemeblowac. No to meblowała. Nowe mieszkanie. On nie ma czasu na tapety i wybór materaca do łóżka, więc po skepach biega sama. Jak widac, gdy trzeba porusza się szybszym chodem. Odrywając stopy od ziemi. Obie.
Napisane w to co pocieknie razem ze śliną | Otagowane jej punkt widzenia, mieszkanie, zaczynanie | Zostaw Komentarz »